|
Strona 1 z 6
Tadek (sparrow)
Piątek, 30 kwietnia: Między południem a godziną 16-tą.
The Mis' przybywa do Sobieszewa, po czym zmylony przez kierowcę autobusu udaje się nie w tą część Wyspy, co potrzeba. Dzięki telefonowi zaniepokojonej gospodyni Bursztynowej Wydmy, pani Larysy, zostaje zlokalizowany i zawrócony na dobrą drogę Między 16-tą a 20-tą. Ja uporczywie próbuję się spakować, wysłać zeznanie podatkowe, i zebrać rodzinę i wyruszyć do Sobieszewa. Niekoniecznie w takiej kolejności. W tym czasie, na moja prośbę Michał odwiedza Wyspę Skarbów i odbiera zaproszenia na wystawę poplenerową (żebyśmy je mogli wręczać autochtonom podczas robienia zdjęć w dniach następnych).

Sobota, 1 maja.
Zgodnie z planem, męska część plenerowiczów wstaje rano i wyrusza na (dwunastokilometrowy, jak się później okazało) spacerek - kamienną groblą, na główkę falochronu, (gdzie spotkaliśmy wędkarzy łowiących śledzie), a następnie plażą i lasem wracamy do Bursztynowej Wydmy. Szybki wypad do centrum Sobieszewa, żeby uzupełnić zapasy piwa i innych wiktuałów, po czym po południu idziemy jeszcze raz do lasu na wieże obserwacyjne nad jeziorem i ścieżkę dydaktyczną w rezerwacie. Fotografujemy zięby i inne skrzydlate, przy okazji Jarek, Jacek i Krzysztof mają okazję się naocznie przekonać jak potężnym narzędziem jest lampa błyskowa w tego typu fotografii, nawet przy dystansie kilkunastu metrów, i nawet wtedy, gdy słoneczko pali na maksa. A wieczorem... całą bandą wyruszamy na spotkanie z Pauliną z Wyspy Skarbów, robimy wjazd do restauracji gdzie przestawiamy połowę stolików, i spędzamy miły wieczór przy piwie/pepsi, pizzy, plackach ziemniaczanych na ostro, wątróbce drobiowej i tym podobnych specialites... Niedziela, 2 maja Mając nadzieję na spotkanie czapli nad Wisłą Przekop, zarządzam pobudkę tak abyśmy mogli zdążyć na najwcześniejszy poranny autobus (prawie się udało, spóźniliśmy się 5 minut). Kolejnym autobusem jedziemy do przeprawy promowej.
|