.jpg)
|
Mariola. Plenerek w Sobieszewie, zapowiadał się ciekawie… i takim się okazał.
A dlaczego? A dlatego, że okolice są świetne na tego rodzaju imprezy: las, woda, plaża – wszystko czego chcieć :D Pogoda tez nie okazała się taka straszna – szło wytrzymać. No i ludzie, którzy przybyli na plener – zdecydowanie świetni, a w dodatku, co niektóre osobniki rozbrajające swoją wesołością. „Wjazd” na tereny stoczni okazał się doskonałym pomysłem. Wprawdzie na początku myślałam: „A co tam ciekawego? Kupa żelastwa i tyle…”, to się pozytywnie rozczarowałam. Oprócz kupy żelastwa - okazało się – także i ciekawe „kawałki” mogą się tam trafić. No i wyszły stamtąd całkiem ciekawe pstryki. Czyli taki „najazd” na stocznię okazał się świetnym pomysłem. No i sama wystawa, a raczej jej przygotowanie… Zrobienie tej wystawy w tak krótkim czasie – noooo, to był wyczyn! Byłam pełna podziwu dla wszystkich pracujących… Tyle energii w jednym miejscu nie często zdarza się mi spotkać. W mojej opinii – to był bardzo fajny i udany plener. Kto nie był – ma czego żałować. No i to by było na tyle :D
{jcomments on} |