slider.jpg

media_o_nas

Wszystko co związane z Waszą i naszą przygodą przedstawione za pomocą mediów.

forum

Nieograniczone zasoby wiedzy w parze z setkami zdjęć,a wszystko w przyjaznej atmosferze

 Zapraszamy !

Spis treści
:: Sobieszewo 2010 :: JerrY
Moje zdjęcia z wystawy
Wszystkie strony

JerrY

To był mój pierwszy raz na plenerze z FujiKlub Polska. W ogóle mało się udzielałem dotychczas na forum, bo i czasu jakoś brak, i umiejętności jednak nie pozwalały na zbieranie wielu pochwał - a to bądź co bądź demotywuje... W przypływie dobrego humoru, pewnego dnia przeglądając kolejne świetne zdjęcia forumowiczów, zobaczyłem (chyba u sparrow'a) wielki czerwony napis "a czy Ty zapisałeś się już na plener FujiKlub?". Myślę sobie, a co mi tam - JADĘ! Może się wreszcie czegoś nauczę! Podróż przebiegła bez problemów, miałem ciągły kontakt telefoniczny z krzpob który planował jechać ze mną, ale moi szefowie skutecznie zlikwidowali te założenia.

Dojechałem do Gdańska, stoję na przystanku a tu wysoki gość z parasolkami, plecakami, statywami - jak nic krzpob! Podaliśmy sobie ręce i zaczęliśmy gadkę, jak to może być na tym zlocie. Powiedziałem coś w stylu "to co, sparrow swoją rodziną zapewnia pół wyjazdu?" i w tym momencie zza pleców wyrósł sparrow z tekstem "o wilku mowa". Ja odrzekłem szybko - trzeba "uważać, co się na mieście mówi", i po poznaniu się z sympatyczną ferajną Wróbli wpakowaliśmy toboły do autobusu. Trasa była malownicza, z fajerwerkami z gazowni i kolorowym budynkiem w gdańsku, spełniającym chyba rolę atrakcji świetlnej.

Na miejscu zakwaterowania, które notabene było bardzo urokliwe, poznałem dwóch pozostałych uczestników. Powiem szczerze, że po szybkim wglądzie w ich torby złapał mnie mały stres - przecież goście robią świetne zdjęcia, nie raz oglądam je i podziwiam na forum. Widzę jaki mają sprzęt. Po co ja tu przyjechałem z moim kompaktem? Przecież to bez sensu... Ta myśl nie opuściła mnie aż do zaśnięcia. To byli The Miś i jacekz40. Następnego dnia, stosunkowo wczesnym i zimnym rankiem zerwaliśmy się na spacer. Początkowo idąc drogą nie robiłem żadnych zdjęć, nic nie wydawało mi się ciekawe. Była to tylko pożywka dla myśli sprzed zaśnięcia, bo chłopaki już latali z lunetami na wierzchu... Przeszliśmy groblą, a ja nadal nic. Nic tu ciekawego nie widzę. Jest szaro, grobla jest nieciekawa. Zobaczyłem samotne drzewo - po niezbyt starannym kadrowaniu mającym na celu pokazać samotne drzewo i fajne niebo, w ten szary jak "toilet paper" dzień, zrobiłem taki cyk:

 

Jak się potem okazało, na tyle ciekawy, że uczestnicy uhonorowali go wywieszką na ścianie wystawy w Sobieszewskim Domu Kultury. W dalszej części opowieści będę zamieszczał tylko te zdjęcia, które dostały taką przepustkę. Ku mojemu późniejszemu zdziwieniu - nie było ich tak mało...

Doszliśmy do plaży, morda mi się ucieszyła, bo dawno morza nie widziałem. Stwierdziłem: nawet przy pełnym słońcu tu coś trzeba zrobić - to przecież plaża. Po niewielkich korektach przyrody (głównie moczenie muszelek, by nabrały koloru) i rozpaczliwymi próbami uzyskania małej GO z kompaktu

 

Fot.JerrY

Efekt:

Fot.YerrY

Fot.JerrY

Dalej o dziwo pamiętam tylko postój w lesie i rozmowy z forumowiczami, prostującymi moje niedokładne informacje o fotografii i ucierające moją kocią mordkę (którą dostaje się od ciekawości). Przodował w tym mimo wszystko krzpob, który jest prawdziwym kombinatorem. Jego imponująca luneta (500mm f8), nietypowe body (pierwszy raz miałem pentaksa w ręku), analogowy FED3, radzieckie lampy i całą wiedza jak to wszystko połączyć zaimponowały mi. Do tego stopnia, że teraz przede mną leży FED4 śp. dziadka, który kiedyś robił nim piękne zdjęcia. Aparat jest starszy ode mnie, ale zarzekam się - po tym plenerze on jeszcze będzie robił zdjęcia!

 

Kolejne dni, które bardzo mi się pozlewały, to kolejne długie spacery i zdjęcia. Z każdą godziną jednak byłem coraz bardziej ciekaw, jak ten świat widzieli inni. Co tu można było zrobić innego? Przecież w zasadzie to większość była nieciekawa. Myliłem się. I to bardzo. Zauważyli wiele rzeczy obok których ja przeszedłem obojętnie - niech jednym przykładem będzie zdjęcie jackaz40

Przeszedłem obok tych drzew niemal z pogardą. Ale nuuuuda pomyślałem, i to jeszcze w południe - tu się nie da zrobić nic ładnego. Ale bardzo się pomyliłem - pomyślałem znów, ale już podczas prezentacji zdjęć poszczególnych uczestników pleneru... To było swoją droga bardzo ciekawe przeżycie. Podczas prezentacji tych zdjęć naprawdę poczułem po co tu przyjechałem - mimo, iż poprzedniego dnia zyskałem sporo wiedzy o obróbce HDR i zachwycony tym co nowe, tworzyłem masowo kolorowe potworki fotograficzne (mnie się one podobały, ale reszta plenerowiczów uśmiechała się z litością i wyrazem twarzy - "znudzi Ci się". I faktycznie, znudziło się choć jedno okazało się trafione

 

Fot.YerrY

Okazało się bowiem, iż nie obróbka jest najważniejsza i najciekawsza. Naprawdę niesamowite było to, że każdy sfotografował co innego - a nawet jeśli to samo, to w inny sposób.

Ostatnim dniem, już po wysyłce prac do druku do warszawy, spędziliśmy w stoczni gdańskiej. Sparrow bardzo się postarał i załatwił wejście do opuszczonych hali i magazynów. Byłem w lekkim szoku organizacji tej kupki zapaleńców! Miejsce ciekawe, acz smutne (w końcu kiedyś byliśmy potęgą stoczniową). Było to moje pierwsze w życiu zmierzenie się z tematyką "industrial". Zdjęcia były obrobione na jedną nutę, ale chyba tym razem ładnie to zagrało. Pierwszy raz zebrałem tyle pozytywnych opinii na fujiklub.pl, a znajomi nie zajmujący się fotografią byli zachwyceni. Oto kilka z nich:

Ostatniego dnia była wystawa w sobieszewskim Domu Kultury. Powiem szczerze, że myślałem o tym jak o naprawdę skromnej imprezie gdzie przyjdzie 6 osób. Pomyliłem się. Przyszło dużo więcej, co można obejrzeć na filmie

Zdjęcia wywołane na formacie 30x40cm wyglądały RE WE LA CY JN IE !!! I te innych forumowiczów, i o dziwo - TE MOJE! Naprawdę mi się podobały i zrozumiałem co to znaczy, jak ktoś mówi że na monitorze nie widać piękna zdjęcia. Powiem też, że 6 megapikseli starego już kompaktu jakim jest s6500 zupełnie daje radę i nie ma się czego wstydzić. To naprawdę połechtało moje EGO, a pawi pióropusz zachwytu nad samym sobą otworzył się już całkowicie, gdy okazało się że niemal wszystkie moje zdjęcia, po głosowaniu doświadczonych przecież fotografów, zostały wybrane do zawiśnięcia na ścianach domu kultury. Szczerze - była to chyba najprzyjemniejsza rzecz jaką od początku przygody z fotografią odczułem. Tak, zdecydowanie...

Z grubsza to chyba tyle doświadczeń, jakie zebrałem po tym plenerze. Zdjęcia z tego okresu są teraz ozdobami mojej galerii. Zdecydowanie było warto pojechać i dlatego, o czym piszę wyżej, i dlatego żeby poznać forumowiczów. A Ci zaiste wspaniali - Miś o wyglądzie wielkiego harleyowca, a duszy ciepłego człowieka, Jacek z całą wesoła ferajną, Tadeusz z rodziną i żoną cykającą olkiem e-510 naprawdę ciekawe kadry.

Krzpob sprawiający wrażenie wszechwiędzącego technikalii fotografii zaraził mnie chęcią spróbowania z radzieckim analogiem. Mówiąc prosto - było super, zapisujcie mnie na kolejny plener FujiKlub Polska!

 



 

Napisali do nas...

Paulina Llera Arias

Najczęściej czytane

2324
Wyspa Sobieszewska
Paulina Llera Arias* W długi majowy weekend...
1211
:: Sobieszewo 2010 :: Sparrow.
  Tadek (sparrow) Piątek, 30 kwietnia:Między południem a...
983
O co chodzi...
Po co i dlaczego organizujemy plenery...
959
Korzyści z pleneru
Szukasz pomysłu na ciekawe wydarzenie kulturalne...
897
Legionowo 2009
  Legionowo :23-26 IV 2009 Wydarzenie...